#1891139 16.07.2014 08:17:01
Wiedziałem, że mam problem z byciem result oriented, ale dopiero wczoraj zdałem sobie sprawę jak bardzo.
Ponieważ potrzebowałem kilku akcesorii na motocykl, to chciałem uzbierać/ugrać ok. $600, żeby móc wypłacić jakieś $300 i dalej móc spokojnie grać i budować mojego rolla. Lecz czym bliżej ostatecznego terminu, w którym muszę kupić te kilka rzeczy, tym większe ciśnienie. I mimo, że raczej nie miało to wpływu na moją grę - tak mi się wydawało - to, dopiero jak wczoraj zrobiłem cashouta - wcześniej niż zakładałem, to zacząłem grać bez presji i kompletnie nie przejmowałem się wynikami, badbeatami, coolerami ani innymi downswingami. Niby nie jest to tragedia dla mojego rolla - po prostu znów muszę nabudować go aby myśleć o wejściu na następny limit, ale jednak gdzieś tam w głowie kołata się myśl: "uzbieraj jak najwięcej, aby cashout był jak najmniej dotkliwy". I podświadomie każda przegrana oddalała mnie od tego celu, co powodowało bardzo nieprzyjemne uczucia rezygnacji, opadania z sił, braku chęci do gry, obawy przed grą i utraty pewności siebie.
Tak naprawdę, nie potrzebowałem już tej kasy, ale dziś karty pomagały tylko przeciwnikom i z każdą kolejną sytuacją, kiedy przegrywałem, albo przez jakiś niefart, albo przez własne błędy, to co raz bardziej się denerwowałem. I wtedy pomyślałem, że niepotrzebnie sam nakładam na siebie takie ciśnienie i tylko przeszkadzam sobie w poprawnej grze. Po wypłacie moja gra kompletnie się zmieniła i przestałem zwracać uwagę na badbeaty.
Ponieważ potrzebowałem kilku akcesorii na motocykl, to chciałem uzbierać/ugrać ok. $600, żeby móc wypłacić jakieś $300 i dalej móc spokojnie grać i budować mojego rolla. Lecz czym bliżej ostatecznego terminu, w którym muszę kupić te kilka rzeczy, tym większe ciśnienie. I mimo, że raczej nie miało to wpływu na moją grę - tak mi się wydawało - to, dopiero jak wczoraj zrobiłem cashouta - wcześniej niż zakładałem, to zacząłem grać bez presji i kompletnie nie przejmowałem się wynikami, badbeatami, coolerami ani innymi downswingami. Niby nie jest to tragedia dla mojego rolla - po prostu znów muszę nabudować go aby myśleć o wejściu na następny limit, ale jednak gdzieś tam w głowie kołata się myśl: "uzbieraj jak najwięcej, aby cashout był jak najmniej dotkliwy". I podświadomie każda przegrana oddalała mnie od tego celu, co powodowało bardzo nieprzyjemne uczucia rezygnacji, opadania z sił, braku chęci do gry, obawy przed grą i utraty pewności siebie.
Tak naprawdę, nie potrzebowałem już tej kasy, ale dziś karty pomagały tylko przeciwnikom i z każdą kolejną sytuacją, kiedy przegrywałem, albo przez jakiś niefart, albo przez własne błędy, to co raz bardziej się denerwowałem. I wtedy pomyślałem, że niepotrzebnie sam nakładam na siebie takie ciśnienie i tylko przeszkadzam sobie w poprawnej grze. Po wypłacie moja gra kompletnie się zmieniła i przestałem zwracać uwagę na badbeaty.
NIE SPIESZ SIĘ, BĄDŹ CIERPLIWY, NIE TYM TO INNYM RAZEM. FISH NIE PRESTANIE BYĆ FISHEM W NASTĘPNYM ROZDANIU.